Kuchnia to najdroższe i najbardziej skomplikowane pomieszczenie w całym mieszkaniu. Na kilku metrach kwadratowych spotykają się rury, kable, wentylacja, meble na wymiar i sprzęt AGD. Każdy centymetr ma znaczenie. Każda decyzja podjęta w złej kolejności kosztuje. Ten poradnik wyjaśnia ile kosztuje kuchnia na wymiar w 2026 roku, w jakiej kolejności podejmować decyzje, czego wymagać od projektanta i stolarza, i na co uważać, żeby kuchnia działała przez lata, a nie tylko dobrze wyglądała na wizualizacji.
W typowym mieszkaniu 60 m² kuchnia zajmuje 6-10 m², ale pochłania 15-25% budżetu remontu. Przy budżecie 200 000 zł to 30 000-50 000 zł wydane w jednym pomieszczeniu. To jedyne miejsce w mieszkaniu, w którym jednocześnie pracują cztery branże: hydraulik (woda i kanalizacja), elektryk (gniazda, obwody, oświetlenie), stolarz (meble kuchenne na wymiar) i glazurnik (płytki, blat). Jeśli którykolwiek z nich nie ma jasnych informacji, problem pojawia się natychmiast.
Na budowach widzę powtarzający się schemat: klient ma projekt całego mieszkania, ale kuchnia jest w nim potraktowana ogólnie. Ładna wizualizacja, układ szafek narysowany z grubsza, brak detali. Ekipa wchodzi na budowę i od pierwszego dnia zaczynają się pytania: gdzie gniazda, jaka wysokość blatu, gdzie odpływ zmywarki, jak poprowadzić wentylację do okapu. Na każde z tych pytań ktoś musi odpowiedzieć pod presją czasu. A decyzje podejmowane pod presją na budowie prawie zawsze są droższe niż decyzje podjęte spokojnie, na papierze, przed remontem.
Kuchnia pochłania jedną czwartą kosztów remontu. Przy budżecie 200 000 zł to 30 000-50 000 zł. Każdy błąd w tym pomieszczeniu jest proporcjonalnie droższy.
Hydraulik, elektryk, stolarz i glazurnik muszą pracować na wspólnych rysunkach. Bez koordynacji ich trasy kolidują ze sobą i zaczynają się przeróbki.
Kuchnia wymaga kilkukrotnie więcej decyzji na m² niż pokój czy sypialnia. Każda z nich ma konsekwencje finansowe i wpływa na codzienne użytkowanie przez lata.
Naprawa źle zaprojektowanej kuchni po montażu kosztuje 5 000-15 000 zł. Więcej niż w jakimkolwiek innym pomieszczeniu. Bo meble na wymiar nie da się zwrócić.
Przez 23 lata pracy na budowach widziałem setki remontów kuchni. I jedno obserwuję za każdym razem: problemy techniczne da się naprawić, ale napięcie psychiczne, które narasta w trakcie remontu kuchni, potrafi zrujnować cały proces. Ludzie nie rezygnują z remontu bo zabrakło im pieniędzy. Rezygnują, bo zabrakło im siły na podejmowanie kolejnych decyzji.
Rano wybierasz kolor frontów. Potem typ uchwytu. Potem kolor fugi do płytek na fartuch. Potem odcień blatu. Potem model baterii. Potem typ zlewu: jedno czy dwukomorowy, podwieszany czy wpuszczany. Potem materiał na cokół. Potem system otwierania szafki narożnej. Po piątej godzinie w salonie mebli kuchennych mówisz „bierzemy to". Nie dlatego że to najlepszy wybór, tylko dlatego że nie masz już siły porównywać. Trzy miesiące później patrzysz na te uchwyty i myślisz „dlaczego to wybrałem". Odpowiedź jest prosta: bo byłeś zmęczony. Kuchnia wymaga więcej decyzji na metr kwadratowy niż jakiekolwiek inne pomieszczenie. Bez projektu, który te decyzje rozłoży w czasie i podpowie kolejność, podejmujesz je wszystkie naraz, pod presją, i często żałujesz.
Ekipa mówi „kuchnia u Pana to jakieś 35 tysięcy". Nie mają projektu, nie widzieli mieszkania, nie znają Twoich wymagań. Ale ta liczba zostaje w głowie. Potem przychodzi stolarz z kompletną wyceną na 58 000 zł, opartą na rysunkach i konkretnych okuciach, i wydaje się drogi. Nie dlatego że jest drogi, ale dlatego że tamte 35 000 ustawiło Ci punkt odniesienia. W efekcie albo wybierasz tańszą opcję (która potem okazuje się droższa przez przeróbki), albo czujesz frustrację że „wszystko tyle kosztuje". Na polskim rynku wycena kuchni „na oko", bez projektu, jest zaniżona średnio o 25–40%. To nie oszustwo. Po prostu nikt nie jest w stanie wycenić czegoś, czego nie widzi na rysunku.
Sypialnia jest „jego" albo „jej". Salon to kompromis. Ale kuchnia to codzienne narzędzie dwóch osób, które gotują inaczej, przechowują inaczej, mają inne nawyki i inne priorytety. Jeden chce wyspę, drugi chce więcej szafek. Jedna chce piekarnik na wysokości blatu, drugi chce go na dole bo „zawsze tak było". Te rozmowy prowadzone spokojnie, przy projekcie, kończą się kompromisem. Te same rozmowy prowadzone na budowie, gdy ekipa stoi i czeka na decyzję, kończą się kłótnią. Po 23 latach pracy na budowach wiem jedno: pary, które przeszły przez remont kuchni bez poważnego konfliktu, miały albo kompletny projekt, albo wyjątkowe szczęście. Projekt jest pewniejszy.
Remont kuchni ma jedną niebezpieczną właściwość: łatwo go rozszerzać. „Skoro już wymieniamy szafki, to może od razu podłogę?" „Skoro robimy nową elektrykę w kuchni, to może przy okazji w przedpokoju?" Każde z tych rozszerzeń osobno kosztuje niewiele. Ale po pięciu takich decyzjach budżet rośnie o 15 000–25 000 zł, a nikt tego nie zaplanował. Bez projektu z jasno określonym zakresem granica między „to co robimy" a „to co by można przy okazji" jest niewidoczna. I znika zwykle wtedy, gdy na budowie jest chaos i każdy kolejny wydatek wydaje się „drobny" w porównaniu z tym co już wydałeś.
Polacy ufają fachowcom. Stolarz mówi „spokojnie, znam się, będzie dobrze". Elektryk mówi „zrobię jak trzeba". Hydraulik mówi „standardowo". I każdy z nich ma rację, w swoim zakresie. Problem w tym, że nikt nie koordynuje ich zakresów ze sobą. Stolarz nie wie gdzie elektryk poprowadził kable. Elektryk nie wie jakie szafki zamówił stolarz. Hydraulik zrobił odpływ tam gdzie mu było wygodnie, a nie tam gdzie stanie zmywarka. I każdy z nich „zrobił dobrze" w swojej branży, ale razem powstał chaos, bo nikt nie dał im wspólnego rysunku. Zaufanie fachowcom jest dobre. Ale zaufanie fachowcom bez dokumentacji to hazard.
Większość kosztownych błędów przy remoncie kuchni wynika nie z tego że ktoś wybrał zły materiał, ale z tego że decyzje były podejmowane w złej kolejności. Odwrócenie choćby jednego kroku potrafi kosztować tysiące złotych.
Brak któregokolwiek z tych elementów to źródło kosztownych pomyłek. Przed zleceniem projektu warto zapytać wprost: które z nich są w zakresie, a za które trzeba dopłacić.
Plan widziany z góry z pozycjami wszystkich szafek, sprzętów AGD i przejść. Wymiary potwierdzone pomiarem na budowie, nie z dokumentacji dewelopera, która potrafi się różnić o kilka centymetrów. Każdy moduł zwymiarowany. Na tym rysunku stolarz widzi ile metrów bieżących zabudowy kuchennej musi wyprodukować, a ekipa wie gdzie zostawić podejścia instalacyjne. Bez tego rysunku wszyscy zgadują.
Każda ściana kuchni narysowana od frontu z wymiarami wysokości: gdzie zaczyna się szafka górna, gdzie kończy się dolna, na jakiej wysokości jest blat, gdzie są gniazda, gdzie wyprowadzenie pod okap. Glazurnik na podstawie tych widoków wie dokładnie gdzie kłaść płytki na fartuch kuchenny. Stolarz widzi wysokość zabudowy. Elektryk potwierdza pozycje gniazd. Bez widoków ścian każdy z nich interpretuje sytuację po swojemu.
Pozycje wszystkich gniazd z informacją które potrzebują osobnego obwodu (piekarnik, płyta indukcyjna, zmywarka) a które mogą być na wspólnym obwodzie (drobne AGD przy blacie: czajnik, toster, mikser). Pozycja wyprowadzenia kabla pod oświetlenie LED pod szafkami górnymi i pozycja włącznika tego oświetlenia. Łącznie w kuchni potrzeba minimum 9–11 punktów elektrycznych. Bez tego planu elektryk sam decyduje gdzie poprowadzić kable, a jego decyzje mogą nie pasować do zabudowy kuchennej.
Gdzie dokładnie stoi zlew, gdzie odpływ, gdzie podejście ciepłej i zimnej wody, gdzie odpływ zmywarki, gdzie podejście do ewentualnego filtra wody lub baterii z filtrem. Każda z tych pozycji musi być znana przed rozpoczęciem prac mokrych. Po wylaniu wylewki (warstwy betonu na podłodze) zmiana pozycji odpływu to kucie, nowa izolacja i tygodnie opóźnienia. Na jednej z budów w Szczecinie przesunięcie odpływu zlewu o 40 cm po wylewce kosztowało 4 200 zł i trzy tygodnie.
Jak okap jest podłączony do kanału wentylacyjnego. Jaka jest trasa kanału: czy biegnie nad szafkami górnymi, w suficie podwieszanym, czy bezpośrednio do ściany z kominem. Czy jest wystarczający przekrój kanału. Źle poprowadzona wentylacja oznacza że okap nie ciągnie i zapachy z gotowania zostają w mieszkaniu. To jeden z najczęściej pomijanych elementów projektu kuchni w Polsce, bo „okap to okap, co tu projektować". A potem klient codziennie czuje zapach smażenia w salonie.
Każdy moduł kuchenny (szafka dolna, górna, słupek, narożnik) narysowany z wymiarami, przekrojami, informacją o okuciach (zawiasy, prowadnice szuflad, systemy narożne, podnośniki frontów). Bez tych rysunków stolarz wycenia kuchnię na wymiar orientacyjnie i sam decyduje o okuciach, zwykle wybierając najtańsze. Końcowa cena kuchni na wymiar potrafi być 30–50% wyższa niż wstępna „orientacyjna" wycena. Rysunki eliminują tę różnicę.
Jak blat łączy się ze ścianą (listwa przyblatowa, silikon, wpuszczany profil aluminiowy). Jak szafka górna łączy się z sufitem. Jak cokół łączy się z podłogą. Każdy z tych styków to miejsce gdzie za rok może pojawić się szpara, brud, wilgoć albo pleśń. Detal styku blatu ze ścianą to jedno z najważniejszych miejsc w całej kuchni. Woda tam stojąca prowadzi do grzyba pod blatem, niewidocznego do momentu gdy zaczyna pachnieć.
Lista wszystkich sprzętów z konkretnymi modelami, wymiarami (szerokość, głębokość, wysokość) i wymaganiami instalacyjnymi (moc obwodu, typ gniazda, typ odpływu, potrzeba wentylacji). To jeden dokument, który stolarz i elektryk dostają jednocześnie. Dzięki niemu stolarz projektuje nisze dokładnie pod wymiary sprzętu, a elektryk wie jakie obwody poprowadzić. Jeden dokument eliminuje większość problemów z koordynacją w kuchni.
Każdy z tych scenariuszy widziałem wielokrotnie na budowach w Polsce i w Londynie. Schemat jest zawsze ten sam: brakująca informacja zamienia się w decyzję pod presją, a ta zamienia się w rachunek którego nikt nie planował.
Klient kupił lodówkę Samsung w Black Friday, szerokość 70 cm → projekt kuchni powstał miesiąc później, nisza w zabudowie przewidziana na standardowe 60 cm → lodówka nie wchodzi → zmiana całego układu zabudowy kuchennej → nowe wymiary szafek → nowy blat → stolarz przelicza wycenę od nowa → termin produkcji mebli kuchennych przesuwa się o 6 tygodni.
Koszt: 6 000-10 000 zł · Opóźnienie: 4-6 tygodniElektryk poprowadził standardowe gniazda przy blacie → nikt nie poinformował go że płyta indukcyjna wymaga osobnego obwodu trójfazowego o mocy 7,4 kW → po montażu kuchni płyta nie działa na pełnej mocy, wyłącza bezpieczniki przy jednoczesnym gotowaniu na czterech palnikach → kucie ściany → nowy kabel z rozdzielni → nowe tynkowanie → nowe malowanie za zamontowanymi szafkami.
Koszt: 2 500-5 000 zł · Opóźnienie: 2 tygodniePiękny okap wyspowy nad blatem, wybrany z katalogu → nikt nie zaplanował trasy kanału wentylacyjnego do komina → okap wisi, ale pracuje w trybie pochłaniacza (filtr węglowy), bo nie ma gdzie odprowadzić powietrza na zewnątrz → zapachy z gotowania zostają w kuchni i przechodzą do salonu → dodanie kanału wentylacyjnego po wykończeniu sufitu oznacza rozbieranie sufitu podwieszanego.
Koszt: 3 000-7 000 zł albo życie z okapem który nie odprowadza powietrzaNarożnik kuchenny zaprojektowany jako zwykła szafka → po montażu okazuje się że połowa wnętrza to martwa strefa, nie da się sięgnąć do tylnej części → garnki i patelnie lądują w narożniku i nikt ich stamtąd nie wyciąga → gdyby w projekcie był system karuzelowy lub Le Mans (wysuwany kosz obrotowy), narożnik byłby w pełni użyteczny → zmiana po zamontowaniu zabudowy kuchennej oznacza wymianę całego modułu narożnego.
Koszt: 2 000-4 000 zł albo kompromis funkcjonalny na lata użytkowaniaElektryk podłączył zmywarkę i pralkę do jednego obwodu, bo nikt tego nie określił w projekcie kuchni → oba urządzenia pobierają dużo prądu w fazie grzania wody → gdy pracują jednocześnie, wyłącza się bezpiecznik → rozwiązanie: nowy osobny obwód z rozdzielni → ale kable są już pod tynkiem w gotowej ścianie.
Koszt: 1 500-3 500 zł · Kucie gotowej ścianyKuchnia gotowa, szafki zamontowane, wszystko wygląda pięknie → klient włącza światło sufitowe i staje przy blacie → własny cień zasłania całą strefę roboczą → kroiszesz warzywa w cieniu własnego ciała → oświetlenie pod szafkami wymagało wyprowadzenia kabla w ścianie na etapie przed tynkowaniem → teraz albo natynkowe listwy LED z widocznym kablem (wygląda jak prowizorka), albo kucie gotowej ściany za szafkami.
Koszt: 1 000-3 000 zł albo widoczny kompromis estetyczny na co dzieńBlat kuchenny zamówiony na wymiar z rysunku → po montażu okazuje się że ściana nie jest idealnie prosta → blat nie przylega, widoczna szpara 5-12 mm → listwa przyblatowa nie daje rady zamaskować takiej różnicy → stolarz dorabia indywidualny profil maskujący → klient płaci za przeróbkę i żyje z efektem, który nie jest tym czego oczekiwał.
Koszt: 1 500-4 000 zł · Trwały kompromis estetycznyNa wizualizacji kuchnia może wyglądać idealnie. Ale dopiero codzienne gotowanie weryfikuje układ. Trzy główne strefy kuchni to: przechowywanie (lodówka), przygotowanie i mycie (zlew) oraz gotowanie (płyta). Te trzy punkty tworzą trójkąt roboczy. Jeśli trójkąt jest za duży, nachodzisz kilometry dziennie między lodówką a blatem. Jeśli za mały, brakuje miejsca na odstawienie garnka. Jeśli zlew jest daleko od zmywarki, nosisz mokre talerze przez pół kuchni. Jeśli kosz na śmieci jest daleko od strefy obierania, ścinki lądują na blacie.
Wizualizacja tych odległości nie pokaże. Pokazuje je wymiarowany rzut z zaznaczonymi strefami. Dlatego kuchnia projektowana wyłącznie na podstawie wizualizacji wygląda pięknie, ale gotuje się w niej źle.
Strefa robocza do krojenia i odkładania składników. Mniej niż 60 cm oznacza ciągłe przestawianie desek i garnków.
Miejsce na odłożenie produktów wyjętych z lodówki. Bez tego odkładasz zakupy na blacie po drugiej stronie kuchni.
Miejsce na gorący garnek. Bez tego odstawiasz gorące naczynia na blat, który może nie być odporny na wysoką temperaturę.
Przy mniejszym niż 100 cm dwie osoby nie miną się z otwartymi drzwiczkami. Przy większym niż 150 cm trójkąt roboczy się rozciąga i gotowanie zamienia się w bieganie.
Jeśli przejście będzie mniejsze niż 90 cm, nie rób wyspy. Będziesz się o nią obijać każdego dnia. To jeden z najczęstszych błędów przy projektowaniu kuchni z wyspą.
Blat kuchenny to powierzchnia, której dotykasz kilkadziesiąt razy dziennie. Wybór materiału wpływa na trwałość, konserwację i koszt. Poniżej porównanie oparte na tym jak materiały sprawdzają się po latach użytkowania, nie na tym jak wyglądają w katalogu.
| Materiał blatu | Zalety w codziennym użytkowaniu | Ograniczenia których nie widać w katalogu | Cena za metr bieżący (2026) |
|---|---|---|---|
| Laminat HPL | Najtańszy, trwały, odporny na wilgoć, łatwy w wymianie po latach | Głębokie zarysowania trudne do naprawy, widoczne łączenia przy dłuższych blatach | 300-800 zł |
| Drewno lite | Ciepłe w dotyku, naturalne, pięknieje z wiekiem przy dobrej konserwacji | Wymaga olejowania co 3-6 miesięcy, wrażliwe na wilgoć i gorące garnki, plamice się łatwo | 600-1 500 zł |
| Konglomerat kwarcowy | Bardzo twardy, odporny na zarysowania i plamy, bezobsługowy na co dzień | Ciężki (wymaga mocnej konstrukcji szafek), drogi, trudny do estetycznej naprawy | 1 200-3 000 zł |
| Ceramika spiekana | Najwyższa odporność na temperaturę, zarysowania i chemię domową, bardzo cienki profil | Najdroższy, kruchy na uderzenia punktowe (upuszczony garnek), wymaga precyzyjnego montażu | 2 000-5 000 zł |
Każdy z nich widziałem wielokrotnie. Większości da się uniknąć, jeśli wie się o nich zanim ekipa wejdzie na budowę. Koszt naprawy każdego z tych błędów jest wielokrotnie wyższy niż koszt ich uniknięcia na etapie projektu.
Ile kosztuje kuchnia na wymiar w 2026 roku? Odpowiedz na kilka pytań i otrzymaj realne widełki kosztów dopasowane do Twojego układu, standardu i miasta. Kwoty oparte na aktualnych cenach mebli kuchennych na wymiar, AGD i usług remontowych w Polsce.
Cena kuchni na wymiar zależy od układu, standardu mebli, okuć i blatu. Orientacyjnie: meble kuchenne w standardzie ekonomicznym to 1 200-1 800 zł za metr bieżący zabudowy, dobra jakość (okucia Blum lub Hettich, blat HPL lub drewno) to 2 500-4 000 zł za metr bieżący, premium (lakier lub fornir, pełny system Blum, blat konglomerat lub ceramika) to 5 000-9 000 zł za metr bieżący. Typowa kuchnia w kształcie L ma 4-6 metrów bieżących zabudowy, z wyspą 6-9. Do ceny mebli dochodzą koszty AGD (5 000-35 000 zł), instalacji (4 000-12 000 zł) i materiałów wykończeniowych. Łączny koszt remontu kuchni w standardzie dobrej jakości to zwykle 45 000-90 000 zł. Skorzystaj z kalkulatora na tej stronie żeby uzyskać widełki dopasowane do Twojej sytuacji.
Kompletny projekt kuchni zawiera: wymiarowany rzut z pozycjami szafek i AGD, widoki wszystkich ścian z wymiarami, plan gniazd elektrycznych z osobnymi obwodami dla sprzętów dużej mocy, plan hydrauliki z pozycjami odpływów i podejść wodnych, rysunki modułów kuchennych dla stolarza z przekrojami i konkretnymi okuciami, detale styków (blat ze ścianą, szafka z sufitem, cokół z podłogą), trasę wentylacji do okapu i zestawienie AGD z wymiarami. Jeśli brakuje któregokolwiek z tych elementów, ekipa będzie dzwonić z pytaniami, a każde takie pytanie to decyzja podejmowana pod presją czasu.
Możesz, ale to ryzyko. Jeśli już kupujesz sprzęt przed projektem, zapisz dokładne wymiary każdego urządzenia (szerokość, głębokość, wysokość, wymagania elektryczne) i przekaż je projektantowi jako warunki brzegowe. Najgorsza sytuacja to kupienie lodówki w promocji na Black Friday, a potem odkrycie że nie mieści się w zaplanowanej niszy. Zmiana układu zabudowy kuchennej pod inny wymiar lodówki kosztuje 6 000-10 000 zł i kilka tygodni opóźnienia.
Minimum 4-6 gniazd w strefie roboczej nad blatem (czajnik, toster, mikser, robot kuchenny, ładowarka). Plus osobne obwody dla: piekarnika, płyty indukcyjnej, zmywarki, pralki (jeśli jest w kuchni) i lodówki. Osobny obwód to osobny kabel prowadzony z rozdzielni, nie rozgałęźnik ani przedłużacz. Łącznie minimum 9-11 punktów elektrycznych w samej kuchni. Warto zaplanować 2-3 gniazda więcej niż wydaje się potrzebne, bo sprzętów w kuchni z roku na rok przybywa, a dodanie gniazda po otynkowaniu ścian kosztuje 500-2 000 zł za punkt.
Kupowanie AGD przed projektem zabudowy kuchennej, brak osobnych obwodów elektrycznych dla sprzętów dużej mocy, brak oświetlenia pod szafkami górnymi (kabel trzeba wyprowadzić przed tynkowaniem), niepoprowadzenie wentylacji do okapu, szafki narożne bez systemu obrotowego, za mała strefa robocza między zlewem a płytą, zamówienie mebli na wymiar przed zakończeniem prac mokrych. Każdy z tych błędów kosztuje od 1 500 do 15 000 zł naprawy. Łatwiej im zapobiec na etapie projektu niż naprawiać na budowie.
Pełny remont kuchni obejmujący nowe instalacje (elektryka, hydraulika, wentylacja), meble kuchenne na wymiar, AGD, fartuch kuchenny i wykończenie kosztuje orientacyjnie: standard ekonomiczny 25 000-45 000 zł, dobra jakość 45 000-90 000 zł, premium 90 000-180 000 zł. Kwoty zależą od wielkości kuchni, układu (jednorzędowa, L, U, z wyspą), miasta i zakresu prac instalacyjnych. Warszawa jest droższa o około 25-30% od średniej krajowej.
Jeśli masz minimum 120 cm przejścia dookoła wyspy, tak. Wyspa daje dodatkową powierzchnię roboczą, miejsce do siedzenia i naturalnie dzieli strefę kuchenną od salonu. Jeśli przejście będzie mniejsze niż 90 cm, nie rób wyspy, bo będziesz się o nią obijać codziennie. Wyspa kuchenna wymaga też instalacji w posadzce (elektryka pod gniazda w wyspie, ewentualnie woda i odpływ jeśli planujesz zlew w wyspie), więc decyzja o niej musi zapaść przed wylaniem wylewki.
Sprawdź czy wycenia na podstawie rysunków technicznych z wymiarami (nie na podstawie wizualizacji bez wymiarów), czy pyta o konkretne modele AGD i ich wymiary zanim zacznie wyceniać, czy podaje marki okuć (Blum, Hettich, Grass) a nie tylko „dobre okucia", czy rozdziela w wycenie materiał, okucia, blat i montaż, czy oferuje pomiar kontrolny po zakończeniu prac mokrych. Stolarz który wycenia kuchnię na wymiar na podstawie wizualizacji bez rysunków to ryzyko niedoszacowania o 30-50%. Końcowa kwota potrafi być znacznie wyższa niż „orientacyjna" wycena z początku.
Tak. Wiele osób zleca projekt całego mieszkania jednemu projektantowi, a projekt kuchni z pełnymi detalami technicznymi osobno, komuś kto specjalizuje się w kuchniach i meblach na wymiar. To sensowne podejście pod warunkiem że oba projekty są skoordynowane, szczególnie w zakresie instalacji. Plan elektryki i hydrauliki kuchni musi pasować do planu całego mieszkania. Jeśli projekty robią dwie różne osoby, muszą się ze sobą skonsultować zanim ekipa wejdzie na budowę.
Okucia to „mechanika" mebla kuchennego: zawiasy (drzwiczki), prowadnice (szuflady), podnośniki (fronty otwierane do góry), systemy narożne. Dwie główne marki na polskim rynku to Blum i Hettich, obie produkują okucia na lata intensywnego użytkowania. Tanie zamienniki po roku zaczynają skrzypieć, nie domykają się lub luzują. Prowadnice z cichym domykiem (soft-close) powinny być standardem w każdej kuchni. Podnośniki Aventos (Blum) w szafkach górnych ułatwiają codzienne użytkowanie. Stolarz powinien podać konkretne modele okuć w wycenie, nie tylko „dobre zawiasy", bo różnica w cenie między tanimi a markowymi okuciami dla całej kuchni to 2 000-5 000 zł, a różnica w trwałości jest ogromna.
Nie musi, ale powinien. Okap z filtrem węglowym (pochłaniacz) recyrkuluje powietrze: oczyszcza z tłuszczu, ale wilgoć i znaczna część zapachów zostaje w kuchni. Okap z odprowadzeniem do kanału wentylacyjnego wyprowadza powietrze na zewnątrz i jest zdecydowanie skuteczniejszy. Jeśli w Twojej kuchni nie ma możliwości podłączenia okapu do kanału wentylacyjnego (brak komina w pobliżu, brak trasy dla kanału), warto to wiedzieć przed wyborem modelu, a nie po zakupie i montażu. Dodanie kanału po wykończeniu sufitu kosztuje 3 000-7 000 zł.